Blog > Komentarze do wpisu
Filmy z Hanabi Taikai

Wybrałem kilka filmów z festiwalu fajerwerków i właśnie załadowałem je na youtube. Oglądając filmy mogłem wrócić na chwilę do festiwalu. Hanabi Taikai to był pierwszy moment kiedy naprawdę dobrze poczułem się w Tokio. Szkoda, że był to ostatni wieczór. Gdyby było ich więcej polubiłbym to miasto.

Filmy mają kilka mankamentów, za co przepraszam. Przeszkadzał budynek, przed którym siedzieliśmy. Mój aparat, także niestety, nie jest stworzony do kręcenia filmów.

Pierwszy film:

Drugi:

I trzeci:

sobota, 14 sierpnia 2010, jah78

Polecane wpisy

  • Hanabi Taikai

    W ostatnią sobotę lipca każdego roku, na brzegach rzeki Sumida w Tokio, odbywa się festiwal Hanabi Taikai . Jest to przede wszystkim ogromny pokaz fajerwerków,

  • Shintoistyczny ślub

    W sobotnie popołudnie, w świątyni Meiji natknąłem się przypadkiem na shintoistyczny ślub. Na czele orszaku szła grupa kapłanów i kapłanek. Za nimi młodzi, w tr

  • Kot na szczęście

    Tego kota na szczęście wypatrzyłem przy stoisku loterii w Tokio. Kapliczka ze szczęśliwym kotem znajduje się tuż obok okienek, w których kupowane są losy. Każd

  • Tokio

    Wczoraj po pokonaniu 1200 km w rekordowym czasie 8 godzin (część „normalnym” ekspresem, a część shinkansenem, gdzie momentami pociąg osiągał 325km/h

  • Tokio

    Od wczoraj biegamy po mieście, aby zobaczyć jak najwięcej, poniżej trochę zdjęć… Wczoraj po pokonaniu 1200 km w rekordowym czasie 8 godzin (część „n

Komentarze
2010/08/15 08:21:19
Takie pokazy sztucznych ogni mają w sobie jakąś magię. Wytwarzają w człowieku poczucie szczęścia poprawiają nastrój. Może jest to zasługą niecodziennej scenerii jaka powstaje z połączenia ciemnego już nieba i kolorowego światła. Dochodzi jeszcze efekt dźwięku
Kiedyś udało mi się widzieć coś takiego na żywo i to zupełnie przypadkiem. Raz było do na zakończenie Dni Kołobrzegu a potem, gdy jakaś hinduska para brała ślub nad brzegiem Bałtyku (w Międzyzdrojach). Zapamiętałam to jako niesamowite wrażenie, które pozostaje na długo w pamięci.
A czy ty dowiedziałeś się o tych pokazach już na miejscu czy może wiedziałeś planując tę podróż?
Mam jeszcze jedno pytanie (choć nie wiem czy wypada wypytywać może się nie obrazisz).
Jak rozwiązałeś problem posiłków.
Czy śniadanie jedliście w hotelu czy może już po wyjściu do miasta?
I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Leki przeciwbiegunkowe brałeś polskie czy jakieś specjalne. W informatorach turystycznych piszą o jakichś regionalnych lekach. Nasze europejskie podobno z tamtejszymi dolegliwościami biegunkowymi sobie nie radzą.
Pytam, bo mam ochotę wybrać się na rejs po Nilu ale głównie przeraża mnie widmo komarów i biegunki.

-
jah78
2010/08/15 08:39:18
O pokazach przeczytałem wzmiankę w przewodniku, a potem zobaczyłem plakaty porozwieszane w dzielnicy.

No co Ty, czemu miałbym się obrazić za te kilka pytań?

Śniadania na ogół jadaliśmy na mieście. W rzadko którym hostelu były dostępne. W hostelu w Tokio były i jedliśmy je, choć były takie sobie.

W Japoni jest wiele barów szybkiej obsługi, które oferują zestawy śniadaniowe w umiarkowanych cenach. Czasem, jak w Kioto, jedliśmy w lokalnej piekarni, gdzie do wypieków można było dokupić sobie kawę i usiąść przy stolikach. Bardzo dobrze wspominam to miejsce, pyszne mieli bułki. I niezły był wybór, pieczywa na słodko i nie na słodko (np. bułki zapiekane z serem i kiełbaskami).

Środki przeciwbiegunkowe przydały się niestety. Częściej niż w Chinach, właściwie to przynajmniej raz w tygodniu. Pewnie gdybym został tam na dłużej, to w końcu zdołałbym się przystosować. Leki brałem polskie - Laremid/Loperamid. Działał zawsze i w Japonii i w Chinach. Jak byłoby w Egipcie, nie mam pojęcia, musiałabyś zapytać kogoś kto ma doświadczenie z tym krajem.
-
2010/08/15 08:46:57
Wielkie dzięki za informacje.
Jeżeli masz kogoś kto ma doświadczenia z Egiptem to bardzo proszę zapytaj i napisz.

Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam
stat4u