Blog > Komentarze do wpisu
Manga i Anime

Fragment billboardu z mangowym motywem

Fanem japońskiego komiksu i animacji jestem już od dobrych kilku lat. W czasie mojego pobytu w Japonii nie mogło więc zabraknąć poszukiwań związanych z tym hobby. Nie musiałem się jednak bardzo wysilać, bo mangę w Japonii można znaleźć właściwie wszędzie. Japończycy czytają komiksy w metrze, a w zwykłych spożywczych sklepach znajdują się półki z mangami, tak jak u nas są wystawiane gazety. Cześć z tego w postaci magazynów, w większym formacie i na słabszym, gazetowym papierze.

Jeden z takich magazynów miałem okazję przejrzeć dokładnie w czasie oczekiwania w automatycznej pralni. W miejscu w którym u nas można byłoby znaleźć co najwyżej kolorowe magazyny dla pań, tam była właśnie manga. Magazyn zawierał kilkanaście niepowiązanych ze sobą historii o zróżnicowanej tematyce. Od opowieści samurajskiej, przez coś co uznałem za historie obyczajowe, ale czego fabuły, bez znajomości znaków kanji, nie byłem w stanie śledzić, po dość ostrą historię erotyczną.

Na czas naszego pobytu w Tokio planowaliśmy zwiedzanie muzeum Studia Ghibli. Niestety wizyta nie doszła do skutku, co moim zdaniem było jedną z większych porażek naszego wyjazdu. Nie doceniliśmy popularności tego muzeum. Studio Ghibli to słynne studio animacji znane między innymi z oskarowego "Spirited Away: W krainie bogów" (Sen to Chihiro no kamikakushi). Bilety do muzeum należy zarezerwować z dużym wyprzedzeniem na konkretny dzień i godzinę. Na tydzień przed było już za późno. Niepotrzebnie zamarudziliśmy na początku. Rezerwacje trzeba było zrobić zaraz po przyjeździe do Japonii. Można tego dokonać w specjalnych automatach, dostępnych w sklepach sieci Lawson, według zamieszczonej w sieci instrukcji.

Marnym pocieszeniem była wizyta w muzeum mangi w Kioto. Miejsce to było właściwie tylko ogromną czytelnią, gdzie można było przejrzeć lub przeczytać jedną z tysięcy zgromadzonych tam mang.

Lepiej poszło z poszukiwaniem pamiątek związanych z mangą i anime. Prawdziwą kopalnią skarbów była Akihabara. Sklepów z gadżetami związanymi z tym hobby były tam dziesiątki. W dzielnicy Kanda natomiast, wśród antykwariatów, znaleźliśmy jeden który specjalizuje się właśnie w mangach. Jeden tom kosztował tam 200-300 jenów, znacznie taniej niż w księgarniach. Antykwariat pękał w szwach od nagromadzonych mang. Część zbiorów poukrywana była po różnych szafach. Dlatego warto było zapytać sprzedawcę o konkretną serię, a to czego nie było widać, znalazło się gdzieś zaszyte.

środa, 18 sierpnia 2010, jah78
Tagi: Japonia Azja

Polecane wpisy

stat4u