Kategorie: Wszystkie | Chiny | Japonia
RSS
poniedziałek, 26 lipca 2010
Shibuya

Uliczka ze sklepami nieopodal OmotesandoPo południu pojechałem na zachód Tokio, do dzielnicy Shibuya. W okolicach stacji JR Harajuku znajduje się świątynia poświęcona cesarzowi Meiji. Otacza ją piękny park, w którym chętnie zostałbym dłużej. Kiedy jednak tam byłem nadeszła akurat burza. Wycofałem się więc w stronę stacji kolejowej.

Po przeciwnej stronie stacji ulokowana jest aleja Omotesando. Wokół niej znajdują się sklepy z modną odzieżą. Przewijają się tędy ogromne tłumy młodych ludzi, często fantastycznie ubranych, w najróżniejszych stylach popularnych wśród japońskiej młodzieży.

Na koniec przejechałem jeszcze do stacji JR Shibuya. Tuż obok stacji znajduje się nieprawdopodobnie ruchliwe skrzyżowanie. Gdy włączało się zielone światło, przechodziło przez nie jednocześnie setki ludzi.

Galeria zdjęć z Shibuya.

Pałac Cesarski i Ginza

Most Nijubashi i Pałac CesarskiDzisiaj rano pojechałem na stację Tokio, a stamtąd poszedłem pod Pałac Cesarski. Do samego pałacu na codzień nie ma wstępu. Można go zobaczyć z dystansu, z okolic mostu Nijubashi.

Spod pałacu nie jest już daleko do Ginzy. Jest to handlowe centrum miasta, które ciągnie się na wschód od dworca Tokio. Jego centrum to skrzyżowanie ulic Chuo-dori i Harumi-dori. W niedzielę Ginza jest zamknięta dla ruchu kołowego i zamienia się w ogromny deptak.

Galeria zdjęć.

Elektryczne Miasto Akihabara

AkihabaraPrzed wieczorem pojechaliśmy do Akihabary. To dzielnica gdzie skupione są sklepy ze sprzętem elektrycznym i elektronicznym, grami komputerowymi oraz mangą i anime.

Są tu całe wielopiętrowe domy handlowe wypełnione w całości gadżetami związanymi z mangą i anime. Jest także wiele salonów gier, również wielopiętrowych. Trafiliśmy też m.in. do sklepu dla maniaków militeriów, gdzie można było kupić pełne umundurowanie z różnych wojen, oraz replikę karabinu snajperskiego za 200 000 jenów. Wybór sprzętu elektrycznego i elektronicznego był taki o jakim w Polsce można tylko pomarzyć. Są sklepy dla miłośników modelarstwa, albo wyłącznie z modelami pociągów. I to nie małe stoiska, ale właśnie wielkie sklepy.


Zdjęć nie robiłem wiele, bo na miejscu byłem raczej dla zakupów. W większości sklepów zresztą nie wolno fotografować. Te kilka fotek które mam to raczej prezentacja neonów oraz żywej reklamy Maid cafe - galeria.

niedziela, 25 lipca 2010
Shiba

Wodne dzieciPrzed południem pojechałem na stację Hamamatsucho, a stamtąd poszedłem w okolice świątyni Zojoji.

Zanim dotarłem do świątyni spędziłem trochę czasu w parku Shiba. Park zamieszkiwały dziesiątki miejscowych wron czy też gawronów, znacznie większych od tych spotykanych u nas w Polsce. Odkryłem też pośrodku parku maleńką świątynię z posążkami lisów.

Pod świątynią Zojoji znajduje się miejsce pamięci wodnych dzieci (dzieci aborcyjnych). Są tu setki poświęconych im figurek boga Jizo. Obok każdego umieszczony jest wiatraczek, co sprawia że miejsce to wygląda dość niesamowicie w czasie podmuchów wiatru.

Pod świątynią Zojoji zmógł mnie w końcu upał. Udałem się więc na odpoczynek do hostelu.

Galeria zdjęć z parku Shiba.

Asakusa

Tłum przed świątynią SensojiNaszemu hostelowi trzeba jedno przyznać - jest bardzo dobrze położony. Tylko jedną stację od Elektrycznego Miasta Akihabara. I półtora kilometra na południe od Asakusy - jednej z najstarszych dzielnic Tokio. Poszedłem tam rano. Byłem na Nakamise, ulicy ciągnącej się między bramami Kaminari-mon i Hozomon. Znajdują się tam sklepy z pamiątkami.

Ulica prowadzi do świątyni Sensoji, jednej z ważniejszych w Tokio. Niestety znajduje się ona obecnie w remoncie i niewiele było widać z zewnątrz. Tuż obok świątyni Sensoji ulokowany jest mniejszy chram - Asakusa.

Tokio robi ciekawe wrażenie. Zabudowa jest bardzo gęsta, ale mało jest wysokich budynków. Raczej dużo średnich, a pośród nich niskich. Zdarza się zobaczyć mała drewnianą świątynię zagubioną wśród betonowych bloków. W parkach niestety spotykałem bezdomnych, coś czego nie widziałem w mniejszych japońskich miastach. Łatwo jest wszędzie dojechać koleją albo metrem, choć mapa komunikacyjna Tokio na pierwszy rzut oka przyprawia o zawrót głowy.

Galeria zdjęć z Asakusy.

Anne Hostel, Tokio

Jesteśmy po pierwszej nocy w Tokio. Było dość ciężko, bo nasz pokój jest tuż obok komputerów dostępowych, a grupka nastoletnich Amerykanek siedzi przy nich do późna dyskutując o życiu. Nasze drzwi są bardzo cienkie i wszystko słyszeliśmy. Zwracanie uwagi działa tylko przez chwilę, później jest jeszcze gorzej. Do pierwszej w nocy słuchaliśmy o chłopaku pozostawionym w San Francisco, który znalazł sobie inną. Tragedia, o której musiało dowiedzieć się całe piętro.

Tymczasem mam internet w pokoju. Nie wiem na jak długo. Do tej pory nie działał w ogóle. Nawet w zatłoczonym współnym pokoju gdzie znajduje się jedyny router. Z sieci można było korzystać tylko na komputerach dostępowych, które wieszają się z gorąca i na których to wspomniane Amerykanki godzinami piszą coś na forach.

sobota, 24 lipca 2010
Przerwa w blogowaniu?

Wlasnie wprowadzilismy sie do hostelu w Tokio. Jest chyba ze wszystkich w ktorych mieszkalismy najgorszy. Polaczenie z internetem jest fatalne. Mamy nawet problem z gniazdkami elektrycznymi w pokojach.

Bede probowal cos pisac, ale nie wiem czy sie uda. Ewentualne braki uzupelnie juz w Polsce.

Most Kintai i białe węże

Most KintaiDzisiaj był nasz ostatni dzień w Hiroshimie. Rozdzieliliśmy się, a ja pojechałem do Iwakuni, miasta położonego na południowy zachód od Hiroshimy. Znane jest ono z zabytkowego mostu Kintai oraz z białych węży.

Niestety nie miałem zbyt dużo czasu, bo już po południu mieliśmy wyjechać do Tokio, a ja miałem problemy z dotarciem na miejsce.

Do samego Iwakuni dość łatwo jest dojechać, pociągiem lokalnym, albo shinkansenem do stacji Shin-Iwakuni. Wybrałem pociąg lokalny, ale nie zdawałem sobie sprawy z odległości między stacją kolejową, a mostem Kintai. Pani z informacji turystycznej ledwo potrafiła powiedzieć kilka słów po angielsku. Wręczyła mi tylko mapy okolic mostu (bez samego miasta) i pozwoliła odejść, traktując jako coś oczywistego, że pojadę autobusem. Ja tymczasem wyruszyłem na poszukiwanie mostu. I w końcu go znalazłem, ale wcześniej przeszedłem w upale cztery kilometry.

Białe wężeSam most i jego okolice były jednak bardzo piękne. Czasu starczyło mi na przejście na drugi brzeg, wjazd kolejką linową do zamku oraz wizytę w terrarium, w którym obejrzeć można przedstawicieli miejscowego gatunku białych węży. 

Gdybym miał więcej czasu poszedłbym do zamku szlakiem turystycznym, na którym zdarza się spotkać węże w naturze. Może obejrzałbym też miejscowe ogrody i świątynie.

W drodze powrotnej skorzystałem już z autobusu, który dowiózł mnie na stację shinkansenów. Wróciłem do Hiroshimy w kilkanaście minut. Po piętnastej wyjechaliśmy do Tokio.

Galeria zdjęć z Iwakuni.

piątek, 23 lipca 2010
Miyajima

Brama torii na MiyajimieMiyajima jest wyspą w zatoce Hiroshima, przez Japończyków uważaną za świętą. Kiedyś nie wolno było rodzić się na niej, ani umierać. Jej pejzaż należy do trzech najsłynniejszych w Japonii.

Z głównego dworca w Hiroshimie na wyspę dotarliśmy w niecałe 40 minut. Pojechaliśmy najpierw linią kolejową Senyo w kierunku Iwakuni, wysiadając na stacji Miyajimaguchi. Tu przesiedliśmy się na prom. Ważny był jego wybór, bo linię obsługują dwie firmy. Jedną z nich jest Japan Railways, w którym jako posiadacze JRP mamy przejazdy za darmo.

Z przystani promowej udaliśmy się na górę Misen (530 m n.p.m.). Roztacza się z niej wspaniały widok na Zatokę Hiroshima. Wejście zajęło nam około dwóch godzin. Początkowy odcinek drogi wiódł obok potoku, na którym ludzie pobudowali kamienne progi. Woda kaskadami opadała z nich w dół. Drugi odcinek drogi, po kamiennych schodach i miejscami w pełnym słońcu, był mniej przyjemny. Widok z góry był za to naprawdę niesamowity.

W dół zjechaliśmy już kolejką linową. Zjedliśmy obiad w miasteczku, a później udaliśmy się na zwiedzanie świątyń. Najciekawsza z nich jest Itsukushima. Świątynia ta ma blisko 1200 lat. Zbudowana jest na palach i w czasie przypływu znajduje się pod nią woda. Na przypływ niestety dzisiaj trzeba byłoby poczekać do nocy. Doczekaliśmy się tylko jego początku przed wieczorem.

Przed świątynią od strony morza znajduje się ogromna brama torii. W czasie odpływu można do niej zwyczajnie podejść, a w czasie przypływu jest zanurzona na 1,5-2 metry w wodzie. W momencie gdy pierwszy raz podeszliśmy do niej był akurat odpływ, ale już godzinę później brama zaczęła zanurzać się w morzu. Doczekaliśmy momentu w którym do bramy podpływały łodzie wycieczkowe. W tym czasie woda dopiero zaczynała nadpływać pod świątynię.

Galeria zdjęć z Miyajimy.

czwartek, 22 lipca 2010
Hiroshima

Kopuła Bomby AtomowejZwiedzanie Hiroshimy rozpoczęliśmy od ogrodu Shukkeien. Znajduje się on na lewym brzegu rzeki Ota, około 10 minut marszu z dworca głównego. Ogród jest bardzo piękny. Powstał w 1620 roku i był wzorowany na parku krajobrazowym otaczającym Jezioro Zachodnie, w Hangzhou, w Chinach.

Około kilometra na zachód od ogrodu znajduje się Zamek Hiroshima. Jest to oczywiście rekonstrukcja. Oryginalna budowla uległa kompletnemu zniszczeniu w momencie wybuchu bomby atomowej. Odbudowana została wieża w północno-zachodnim narożniku. Pełni ona obecnie funkcję muzeum. Z najwyższego piętra roztacza się widok na miasto.

Idąc na południe dotarliśmy do miejsca, które kiedyś było epicentrum wybuchu. Nieopodal znajduje się charakterystyczna Kopuła Bomby Atomowej. Jest to dawny budynek izby przemysłowo-handlowej. Położony zaledwie 150 metrów od miejsca wybuchu, przetrwał go jako jedyna budowla w okolicy. Utrzymany w stanie z 1945 roku stanowi swoisty pomnik upamiętniający tamto wydarzenie.

Wokół Kopuły krążą grupy wolontariuszy, którzy zbierają podpisy pod petycją, domagając się rezygnacji z broni nuklearnej.

Jeszcze dalej na południe rozciąga się Park Pokoju, z ulokowanym w centrum Muzeum Pokoju. Wewnątrz znajdują się między innymi ekspozycje z przedmiotami należącymi do ofiar. Stopione w jedną całość butelki i talerze, zniszczone kolumny ze świątyń, nadpalone szkolne mundurki, których właściciele zmarli od oparzeń. Wystawa jest dosyć poruszająca.

Po południu praktycznie zakończyliśmy zwiedzanie. Udaliśmy się jeszcze na obiad do Okonomi-mura, położonej nieopodal aleji Chuo-dori. Hiroshima słynie z okonomiyaki, a tym miejscu znajduje się co najmniej kilkanaście restauracji serwujących ten przysmak. Mieliśmy tu możliwość obserwacji jest powstaje nasz obiad, na gorącym blacie tuż przed nami.

Galeria zdjęć z tego dnia.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
stat4u